Przejdź do treści
Profilówka
Wszystkie teksty

Mówimy jedno, klikamy drugie

Marcin Szmidtke4 min czytania

Renata pracuje w księgowości od dwudziestu lat i przy kawie mówi rzeczy, z którymi wszyscy się zgadzają. W czwartek powiedziała, że jest staroświecka i że tego całego AI to ona nie tyka, bo człowiek powinien myśleć sam. Trzymała kubek z napisem „Najlepsza Ciocia", prezent od siostrzenicy, trzy lata stary i już trochę obtłuczony przy uchu.

Dwie godziny później poprosiła stażystę, żeby wrzucił jej maila do reklamacji „do tego czata, no wiesz, żeby brzmiało po ludzku".

Drogi czytelniku, ja i Ty wiemy, że Renata nie skłamała ani razu.

Ona naprawdę uważa, że tego nie tyka. To nie jest hipokryzja, tylko coś znacznie częstszego i znacznie ciekawszego: człowiek zna swoje poglądy i nie zna swoich zachowań. Poglądy ma spisane w głowie. Zachowania po prostu wykonuje i nie przechodzą one przez to samo biurko.

Czterdzieści siedem i czterdzieści cztery to w dużej części ci sami ludzie

Adyen zrobił w maju 2026 badanie o nazwie „2026 EMEA Retail Research" — zebrał je Censuswide między szóstym a trzynastym maja. Dwadzieścia tysięcy konsumentów po szesnastym roku życia, dziesięć krajów, Polska w próbie. Pytali o sztuczną inteligencję w zakupach.

Czterdzieści siedem procent Polaków nie ufa w pełni rekomendacjom AI co do jakości i ceny. Połowa boi się utraty kontroli nad procesem zakupowym. Trzydzieści dziewięć procent martwi się o prywatność i bezpieczeństwo danych.

Ładny obraz zdrowego sceptycyzmu. A teraz to samo badanie, kilka pytań dalej.

Czterdzieści cztery procent Polaków zgodziłoby się, żeby asystent AI przeprowadził za nich cały proces zakupowy — łącznie z finalizacją, czyli z zapłaceniem — pod warunkiem, że wcześniej ustalą kryteria. A wśród pokoleń Y i Z już dziś blisko połowa korzysta z asystentów przy zakupach.

Zestaw te dwie liczby i popatrz chwilę.

To nie są dwie różne populacje. To w dużej mierze ci sami ludzie w jednym badaniu: nie ufają i jednocześnie oddaliby portfel. Deklaracja i zachowanie mieszkają w jednej głowie, nie rozmawiają ze sobą i nawet o sobie nie wiedzą.

Ankieta mierzy tożsamość, nie przyszłość

Kiedy pytasz człowieka, czy ufa sztucznej inteligencji, on nie odpowiada na pytanie o sztuczną inteligencję. Odpowiada na pytanie, kim jest.

„Nie ufam AI" znaczy: jestem osobą rozważną, samodzielną, nie daję się nabrać na mody. To jest deklaracja tożsamości i jako taka jest szczera. Tylko że tożsamość nie stoi przy człowieku w momencie, w którym trzeba szybko napisać maila, znaleźć wiertarkę albo mieć wreszcie to nieszczęsne zdjęcie na profil.

W tym momencie stoi przy nim wygoda. I wygoda wygrywa, a poglądy dowiadują się o tym ostatnie.

To jest pułapka, w którą wpadasz co tydzień

A teraz do Ciebie, i to jest niewygodne, bo Ty to robisz regularnie.

Ile razy podjąłeś decyzję o czymś swoim — o zdjęciu, o wpisie, o cenie, o zmianie w ofercie — na podstawie tego, co ludzie mówią? Zapytałeś żony, dwóch kolegów z branży i może jeszcze napisałeś post z pytaniem.

Wiesz, co dostałeś w odpowiedzi? Ich tożsamości. Nie ich zachowania.

Kolega, który powiedział, że zdjęcie z AI to ściema i że on woli naturalność, mówił szczerze. Ten sam kolega przewinie Twój profil w cztery sekundy, oceni Cię z twarzy, zanim doczyta nagłówek, i nigdy się nie dowie, że to zrobił. Bo o tym też ma zdanie: uważa, że po zdjęciu nie ocenia.

Ja się na tym przejechałem i wolałbym o tym nie pisać. Przy jednej z pierwszych wersji strony zrobiłem dokładnie to: zapytałem ludzi, czego chcą, dostałem przekonujące odpowiedzi i zbudowałem pod nie. Potem popatrzyłem, co ci sami ludzie faktycznie klikają, i było to coś zupełnie innego. Straciłem na tym kilka tygodni i trochę pieniędzy, i nie mam nawet do kogo mieć pretensji, bo nikt mnie nie oszukał. Zadałem złe pytanie.

Pytaj o to, co ktoś zrobił, nie o to, co zrobi

Więc jest z tego jedna reguła, prosta i wykonalna od dziś.

Nigdy nie pytaj człowieka, co by zrobił. Pytaj, co zrobił ostatnio. „Czy zwrócił byś uwagę na zdjęcie profilowe?" jest pytaniem bezwartościowym. „Kiedy ostatnio sprawdzałeś czyjś profil przed spotkaniem i co Ci wtedy wpadło w oko?" jest pytaniem, na które nie da się odpowiedzieć tożsamością, bo trzeba sobie przypomnieć.

To samo dotyczy Ciebie i Twojego zdjęcia. Nie pytaj znajomych, czy wypada mieć zdjęcie robione przez Profilówkę albo przez kogokolwiek innego. Odpowiedzą Ci swoją tożsamością, w dobrej wierze, i wprowadzą Cię w błąd. Zamiast pytać, zobacz przykłady i sprawdź sam, czy zatrzymałbyś się na którymś dłużej niż na sekundę.

Marcin w ciemnej marynarce i szarym podkoszulku, ręce skrzyżowane, szare tłoAI
Marta w wielbłądzim płaszczu na ulicy miasta, rozmyte tło kamienicAI
Marcin w bordowej marynarce na ciemnym, malarskim tleAI
Marta w czarnej skórzanej kurtce na szarym tle z delikatnym przejściem tonalnymAI
Dwie osoby, cztery style. Nie pytaj nikogo, czy są dobre — popatrz sekundę i sprawdź, na którym sam zatrzymałeś wzrok. To jest ta ankieta, która nie kłamie, bo respondentem jesteś Ty i już po fakcie.Zdjęcia wygenerowane przez AI.

Zamiast tego zrób jedną rzecz w tym tygodniu. Otwórz swoją historię przeglądarki i sprawdź, czyje profile oglądałeś przez ostatni miesiąc. To jest jedyna ankieta, która nie kłamie — bo respondentem jesteś Ty i już po fakcie.

Zobaczysz wtedy, ile razy zrobiłeś to, o czym mówisz, że tego nie robisz. I dopiero z tą wiedzą podejmij decyzję o własnej twarzy.

Czego i Tobie życzę.

Zdjęcie, do którego nie trzeba się tłumaczyć

Wgrywasz kilkanaście selfie, dostajesz komplet portretów w kilku stylach. Bez fotografa i bez wychodzenia z domu.