Przejdź do treści
Profilówka
Wszystkie teksty

Twoja prawdziwa twarz przegrywa z tą, której nie ma

Marcin Szmidtke4 min czytania

Kasia wgrywa siedemnaste zdjęcie o wpół do jedenastej w nocy, kiedy dzieci już śpią, a telefon pokazuje osiem procent baterii. Selfie z balkonu, jedno przy oknie w kuchni, bo tam akurat jest dobre światło znad zlewu, jedno na korytarzu, bo tam ściana jest jednolita. Zostaje ostatni krok — przycisk, który uruchamia trening modelu. Zamiast go kliknąć, otwiera okienko czatu i pisze zdanie, które widzę może raz na dziesięć zamówień, zawsze tym samym ściszonym tonem, jakby pytała aptekarza o coś wstydliwego.

„A to nie będzie wyglądać sztucznie?"

Drogi czytelniku, nawet jeżeli sam nigdy nie napisałeś tego zdania, na pewno je pomyślałeś — przy filtrze, przy retuszu, przy zdjęciu, które ktoś Ci polecił, a Ty się zawahałeś, bo „a nuż będzie widać". Pytanie brzmi rozsądnie. Zakłada tylko jedno, czego nikt po drodze nie sprawdza: że „prawdziwe" i „godne zaufania" to jedno słowo zapisane dwa razy.

Otóż nie jest.

Pięćdziesiąt osiem procent to niemal rzut monetą

Alexis McGuire i Sophie Nightingale z Lancaster University, razem z zespołem ze Stanford i Berkeley, opublikowali w 2026 roku w „Journal of Vision" badanie, w którym ludzie mieli odróżnić prawdziwe twarze od wygenerowanych. Bez pośpiechu — tyle czasu, ile potrzebowali, patrząc spokojnie.

Wyszło im 58,4 procent trafień.

Rzut monetą daje pięćdziesiąt. Ludzie, którym zapłacono za to, żeby się skupili, wygrali z losowością o ułamek, którego żaden statystyk nie nazwałby sukcesem. I to jest dopiero rozgrzewka.

Zaufanie i realizm jadą różnymi torami

Tych samych ludzi poproszono, żeby ocenili twarze w skali od jednego do siedmiu — nie „czy to prawdziwe", tylko „na ile ufam tej osobie". Prawdziwe twarze dostały średnio 4,03. Twarze ze starszych modeli, GAN-ów — 4,36. Twarze z nowszych modeli dyfuzyjnych, tych, których dziś używa się najczęściej — 4,70. Najwyżej ze wszystkich.

A te same twarze z modeli dyfuzyjnych oceniono jednocześnie jako mniej realistyczne niż te ze starszych GAN-ów.

Przeczytaj to zdanie drugi raz, bo ja musiałem. Twarz uznana za mniej prawdziwą dostała wyższą notę zaufania niż twarz uznana za bardziej prawdziwą. Autorzy piszą wprost, że realizm i zaufanie napędzane są najwyraźniej dwoma różnymi mechanizmami — i uczciwie nie idą dalej, bo nikt jeszcze nie wie, które to dokładnie mechanizmy. Ja też nie wiem i nie będę udawał, że wiem.

Wiem tylko tyle, co widać z liczb: mózg, który ocenia, czy komuś ufać, nie sprawdza metryki pliku.

Boisz się złego pytania

Więc kiedy Kasia pyta, czy jej zdjęcie będzie wyglądać sztucznie, pyta o coś, czego nikt po drugiej stronie ekranu i tak nie oceni lepiej niż rzutem monetą — i o coś, co nawet trafnie ocenione, nie zdecyduje, czy jej zaufa.

Zapytałbym o coś innego. Czy to zdjęcie, patrząc na nie za rok, odróżnisz od siebie samej? Wygląda jak Ty w środę rano, czy jak ktoś uśredniony i gładki, bez tej jednej rzeczy w twarzy, po której znajomi rozpoznają Cię w tłumie?

Mam tu na sumieniu własny błąd. Rok temu kłóciłem się z osobą, która robi u mnie retusz zdjęć do galerii przykładów, o piegi na jednej z próbek. Upierałem się, że trzeba je zdjąć, bo „wyglądają zbyt komputerowo, za bardzo jak plastik". Przegrałem, bo uparła się mocniej niż ja, a poza tym to ona ma do tego oko, nie ja. Miała rację. Bez piegów twarz nie stała się bardziej realistyczna. Stała się twarzą nikogo — dokładnie tym samym gładkim, uśrednionym rodzajem wiarygodności, który badanie z Lancaster właśnie zmierzyło, a które w tym konkretnym przypadku było po prostu brakiem człowieka.

Dlatego LoRA trenuje się na Twoich własnych selfie, nie na uśrednionej twarzy nikogo — bo cel nie jest taki, żeby zdjęcie wygrało test zaufania w laboratorium, tylko żeby ktoś, kto Cię zna, otwierając Twój profil, rozpoznał Ciebie. Nie gładszą wersję kogoś ogólnego.

Marta w białej koszuli w świetle dziennym, zieleń liści w rozmytym tleAI
Zostawione jest to, co zwykle się wygładza — faktura skóry, włosy nie na miejscu, drobna asymetria. Gładsza wersja nie byłaby bardziej prawdziwa. Byłaby twarzą nikogo.Zdjęcie wygenerowane przez AI.

Piegi Kasi zostały. Zdjęcie wysłała tego samego wieczoru, bateria akurat wytrzymała.

A Ty, drogi czytelniku, następnym razem, kiedy złapiesz się na pytaniu „czy to nie będzie wyglądać sztucznie" — zadaj sobie od razu drugie, mniej wygodne: czy to nadal Ty, czy już ktoś uśredniony. Sprawdź zdjęcie, które masz teraz na profilu. Dziś, zanim zamkniesz tę stronę. Nie za tydzień.

Czego i Tobie życzę.

Zdjęcie, do którego nie trzeba się tłumaczyć

Wgrywasz kilkanaście selfie, dostajesz komplet portretów w kilku stylach. Bez fotografa i bez wychodzenia z domu.