Przejdź do treści
Profilówka
Wszystkie teksty

Znikający znak wodny: co zmiana w Gemini znaczy dla zdjęć AI

Marcin Szmidtke4 min czytania

Kamil prowadzi jednoosobowe biuro rachunkowe w Piasecznie i po jedenastu latach zakłada wreszcie profil na LinkedInie, bo połowa nowych klientów pyta, czy go tam znajdzie. Zdjęcia nie ma żadnego, więc wygenerował sobie jedno wieczorem. Teraz powiększa je do trzystu procent i wpatruje się w prawy dolny róg. Pies leży pod biurkiem i co jakiś czas wzdycha, żeby przypomnieć o spacerze.

Gwiazdki w rogu nie ma. Kamil wypuszcza powietrze i zapisuje plik na pulpit.

Drogi czytelniku, zwróć uwagę, co on właśnie sprawdził. Nie sprawdził, czy zdjęcie jest dobre. Nie sprawdził nawet, czy jest do niego podobne. Sprawdził, czy ktoś pozna, skąd się wzięło — i uznał sprawę za zamkniętą, bo w rogu jest czysto.

Otóż nie jest.

Zniknęła naklejka, nie zniknął podpis

Czternastego sierpnia 2026 roku Josh Woodward, wiceprezes odpowiedzialny w Google za Gemini, ogłosił nowy przełącznik w ustawieniach. Nazywa się „Media watermark" i wyłącza widoczne logo na tym, co model wygeneruje: na zdjęciach z Nano Banana, na wideo z Omni, na muzyce z Lyrii. Nie pojawia się w krajach, które widocznego oznaczenia wymagają prawem. TechCrunch opisał to tego samego dnia.

Wygląda na koniec oznaczania zdjęć z AI. Wystarczy jednak przeczytać drugą połowę zdania, które Woodward napisał przy okazji: widoczne znaki wodne są od teraz opcjonalne, ale niewidoczny SynthID i metadane C2PA nadal służą przejrzystości. Tak, żeby dało się sprawdzić w Gemini albo w wyszukiwarce Google, czy obraz powstał w modelu.

Czyli zniknęła naklejka. Podpis został.

SynthID to sygnał wpleciony w same piksele — Google projektuje go tak, żeby przetrwał kadrowanie, kompresję i zapis w innym formacie, i sam zastrzega, że gwarancji nie ma. C2PA to co innego: standard metadanych doczepionych do pliku, metryczka mówiąca, kto to zrobił, czym i kiedy. Tyle że metryczkę da się oderwać jednym kliknięciem, a spora część platform kasuje ją sama przy wgrywaniu.

Dwie warstwy, dwa zupełnie różne poziomy trwałości. Tekst prasowy wymieni je jednym tchem, bo tak wygodniej.

Dwanaście dni

Teraz najciekawsze. Drugiego sierpnia zaczął być stosowany artykuł 50 unijnego rozporządzenia o sztucznej inteligencji — ten o przejrzystości, o obowiązku ujawniania treści generowanych. Pisałem o nim osobno, przy okazji pytania, które klienci zadają ciszej niż resztę rozmowy: a pozna ktoś, że to z AI.

Dwunastego dnia obowiązywania tego przepisu największy dostawca modeli na świecie ogłosił, że widoczne oznaczenie jest opcjonalne.

Dwanaście dni. To nie jest bunt przeciwko regulacji ani żadna luka — obowiązek ujawniania dotyczy tego, co Ty mówisz o treści, a nie tego, czy narzędzie przykleiło logo. Obie rzeczy są prawdziwe naraz i wcale sobie nie przeczą. Ale zbieżność dat mówi coś o kierunku, w którym idzie rynek: oznaczenie przenosi się z warstwy, którą widzi każdy, do warstwy, którą widzi ten, kto umie i chce sprawdzić.

Czy przełącznik w ogóle działa w Polsce — nie wiem i nie będę zgadywał. Google nie opublikował listy krajów, w których go nie ma. Jedyny sposób, żeby się dowiedzieć, to zajrzeć we własne ustawienia, a nie w artykuł.

Pytanie nie brzmi „czy poznają", tylko „co wtedy powiesz"

Kamil sprawdził róg zdjęcia. Nie napisał ani słowa w opisie profilu.

A teraz do Ciebie, drogi czytelniku. Wyobraź sobie, że klient albo rekruter pyta wprost: „to zdjęcie jest z AI?". Nie za rok, tylko w tej rozmowie, przy Tobie. Masz gotowe zdanie? Jedno, spokojne, bez tłumaczenia się?

Bo jeśli nie masz, to znaczy, że cała Twoja strategia opierała się dotąd na tym, że nikt nie zapyta. A to nie jest strategia. To jest nadzieja.

Marta w szarej bluzce ze skrzyżowanymi rękami, ciemne tło studyjneAI
Plakietka w rogu nie jest tu z obowiązku — widoczny znak wodny właśnie przestał być obowiązkowy. Jest, bo to jedyna wersja, przy której nie trzeba się potem z niczego tłumaczyć.Zdjęcie wygenerowane przez AI.

I trzeba powiedzieć uczciwie: nikt dziś nie wie, jak często ktokolwiek sprawdza. Nie ma na to danych, a ja ich nie wymyślę. Wiadomo tylko tyle, że sprawdzenie przestało wymagać wysiłku — a rzeczy, które są za darmo i na jedno kliknięcie, robi w końcu nie ten, kto podejrzewa, tylko ten, kto się nudzi.

Sam się na tym przejechałem, w drugą stronę. Przez długi czas odpowiadałem klientom na pytanie „a pozna ktoś?" krótkim „nie widać". To była prawda i jednocześnie odpowiedź niepełna, bo dotyczyła wyłącznie tego, co widać.

O tym, co siedzi w pliku, nie mówiłem — nie z wyrachowania, tylko dlatego, że sam o tym wtedy nie myślałem. Ktoś mógł wyjść z tej rozmowy przekonany, że kupił niewidzialność. Kupił dobre zdjęcie.

To nie to samo.

Profilówkę budowałem właśnie dlatego, że sam kiedyś stałem po tej gorszej stronie tej rozmowy.

Widoczny znak wodny przestał być tym, co powie za Ciebie. Zostało to, co powiesz sam — a to akurat nigdy nie było zależne od żadnego przełącznika.

Więc przygotuj to jedno zdanie. Dopisz je do opisu profilu albo po prostu miej je w głowie na rozmowę. Nie tłumacz się, nie przepraszaj, nie zaczynaj od „ale". Powiedz, że korzystasz z generowania, i mów dalej o tym, po co ktoś do Ciebie przyszedł. Zajmie to sekundę i zamknie temat, zamiast odkładać go na moment, w którym ktoś sprawdzi bez Ciebie.

Kamil ma jeszcze czas dopisać to zdanie. Pies dalej czeka na spacer.

Czego i Tobie życzę.

Najczęstsze pytania

Czy da się wyłączyć znak wodny AI w Gemini?
Od 14 sierpnia 2026 tak — przełącznik „Media watermark” w ustawieniach Gemini wyłącza widoczne logo na zdjęciach, wideo i muzyce. Nie pojawia się w krajach, które widocznego oznaczenia wymagają prawem, a Google nie opublikował ich listy.
Czy po wyłączeniu logo nadal widać, że zdjęcie jest z AI?
Widoczne logo znika, ale niewidoczny SynthID wpleciony w piksele i metadane C2PA zostają. SynthID jest projektowany tak, żeby przetrwać kadrowanie i kompresję, choć Google nie daje gwarancji. Metadane C2PA są za to łatwe do usunięcia i część platform kasuje je przy wgrywaniu.
Czy muszę informować, że moje zdjęcie profilowe jest z AI?
Obowiązek ujawniania z artykułu 50 unijnego AI Act jest stosowany od 2 sierpnia 2026 i dotyczy przede wszystkim publikowania zawodowego, nie prywatnej wymiany zdjęć. Niezależnie od przepisu warto mieć gotowe jedno spokojne zdanie na wypadek pytania.

Zdjęcie, do którego nie trzeba się tłumaczyć

Wgrywasz kilkanaście selfie, dostajesz komplet portretów w kilku stylach. Bez fotografa i bez wychodzenia z domu.