Przejdź do treści
Profilówka
Wszystkie teksty

Od 28 października ktoś będzie mógł o to zapytać

Marcin Szmidtke5 min czytania

Pod postem Pawła wisi jeden komentarz i nie jest to gratulacja. Post był o czymś zupełnie innym — o tym, że marże poszły w dół i warto policzyć ratę jeszcze raz — ale komentujący nawet się do tego nie odniósł. Napisał: „a to zdjęcie w profilu to w ogóle legalne?". Trzy reakcje pod spodem, jedna od kolegi z biura obok, który pewnie myślał, że to żart.

Paweł patrzy w ekran drugą minutę. Nie wie. I co gorsza, nie ma pojęcia, kogo mógłby o to zapytać.

Drogi czytelniku, ten komentarz jest nowy tylko dlatego, że dotąd nie było go komu zadać na poważnie. To się zmienia dwudziestego ósmego października.

Przepis bez kontrolera to nie przepis, tylko postulat

Napisałem tu na początku sierpnia, w tekście „A pozna ktoś, że to z AI?", że obowiązek ujawniania obrazów z AI zaczął obowiązywać drugiego sierpnia, ale nie ma jeszcze ani jednej sprawy, ani jednej interpretacji krajowego organu, ani jednej decyzji, na której dałoby się oprzeć. To było wtedy prawdą.

Już nie jest.

Dwudziestego siódmego lipca 2026 w Dzienniku Ustaw pod pozycją 1003 ogłoszono ustawę z trzeciego lipca 2026 roku o systemach sztucznej inteligencji. To jest polska ustawa, która dokłada urząd i procedurę do unijnego rozporządzenia — bo samo rozporządzenie mówi, czego nie wolno, a nie mówi, kto w Polsce ma to sprawdzać i czym. Powołuje Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji.

I teraz rzecz, którą warto przeczytać dwa razy, bo prasa ją przeważnie zgubiła. Ustawa nie weszła w życie jednego dnia. Jej artykuł 127 mówi, że całość obowiązuje po czternastu dniach od ogłoszenia, ale rozdziały od trzeciego do piątego oraz ósmy i dziewiąty — dopiero po trzech miesiącach. Czyli dwudziestego ósmego października. Sprawdziłem, które to rozdziały, bo z numerów nic nie wynika. Rozdział trzeci nazywa się „Kontrola przestrzegania przepisów o sztucznej inteligencji". Rozdział ósmy — „Przepisy o administracyjnych karach pieniężnych i przepisy karne".

To znaczy dokładnie tyle: przez sierpień, wrzesień i październik obowiązek istniał, ale nie miał rąk. Trochę jak ograniczenie prędkości na drodze, na której nikt nie postawił ani jednego fotoradaru. Od dwudziestego ósmego października fotoradar stoi.

Pytanie nie brzmi „czy to legalne", tylko „czy to zdjęcie pracuje"

Tylko teraz uwaga, bo tu wszyscy się potykają, łącznie ze mną.

Obowiązek nie dotyczy tego, kto zrobił narzędzie. Dotyczy też tego, kto tym narzędziem się posłużył i wypuścił obraz w świat — w języku przepisów nazywa się to „podmiotem stosującym", a po ludzku: Ciebie. Nie producenta generatora. Ciebie, bo to Ty wybrałeś zdjęcie i wstawiłeś je na profil.

Ale nie każdego Ciebie.

Artykuł 3 ustęp 1 punkt 1 tej ustawy wyłącza spod niej osoby fizyczne, które używają sztucznej inteligencji wyłącznie do celów osobistych, niezwiązanych z działalnością zarobkową ani gospodarczą. I to jest cała granica. Ta sama fotografia, ten sam plik, wrzucony w dwa miejsca, ma dwa różne statusy. Na prywatnym profilu, gdzie wrzucasz zdjęcia z grilla — jesteś poza ustawą. Na profilu, z którego umawiasz spotkania i podpisujesz umowy — jesteś w środku.

Portret kobiety opartej o ceglaną ścianę, jasna koszula, światło z bokuAI
To samo zdjęcie na prywatnym profilu i na zawodowym to dwie różne sprawy — nie dla algorytmu, tylko dla przepisu. Decyduje nie treść kadru, tylko to, na co on pracuje.Zdjęcie wygenerowane przez AI.

Nie jestem prawnikiem i nie udaję, że nim jestem — to nie jest porada prawna, tylko lektura ustawy przez człowieka, który sprzedaje narzędzie objęte tym przepisem i uznał, że wypada ją w końcu przeczytać. Ale test do zastosowania w domu jest prosty i nie wymaga adwokata: czy to zdjęcie pracuje na Twoje zarobki? Jeżeli tak, załóż, że obowiązek Cię obejmuje.

Piętnaście milionów euro. Które w Twoim przypadku nie znaczy piętnastu milionów

Muszę tu poprawić samego siebie, bo w tamtym sierpniowym tekście napisałem liczbę i zostawiłem ją stojącą, jakby dotyczyła wszystkich po równo.

Za naruszenie obowiązków przejrzystości unijne rozporządzenie przewiduje karę do piętnastu milionów euro albo trzech procent światowego rocznego obrotu, w zależności od tego, która kwota jest wyższa. To prawda. Przy okazji: krążące po nagłówkach trzydzieści pięć milionów i siedem procent to zupełnie inny pułap — za praktyki w ogóle zakazane, nie za brak podpisu pod zdjęciem.

A teraz zdanie, którego wtedy nie dopisałem. W tym samym artykule dziewięćdziesiątym dziewiątym, ustęp szósty, reguła odwraca się dla małych i średnich firm oraz przedsiębiorstw rozpoczynających działalność: dla nich obowiązuje kwota niższa z dwóch, nie wyższa. Dla jednoosobowej działalności z obrotem pół miliona złotych trzy procent to piętnaście tysięcy złotych. Piętnaście tysięcy, nie piętnaście milionów. Polska ustawa dodaje jeszcze, jak się przelicza euro — po średnim kursie Narodowego Banku Polskiego z dwudziestego ósmego stycznia danego roku.

Nadal nie chcesz dostać takiego pisma. Ale nagłówek o piętnastu milionach euro straszy Cię kwotą, która nie jest Twoja, i to też warto wiedzieć, zanim ktoś sprzeda Ci na tym strachu jakąś usługę.

A teraz pytanie do Ciebie, drogi czytelniku, bo Ty oczywiście masz na profilu prawdziwe zdjęcie. Jeżeli nie jest z AI — w porządku, ten tekst Cię nie dotyczy i możesz wrócić do roboty. A jeżeli jest, to od kiedy tam wisi i czy komukolwiek powiedziałeś? Bo październik przyjdzie niezależnie od tego, czy zdążysz to przemyśleć.

Mój udział w tym bałaganie jest prosty do nazwania. Ustawę ogłoszono dwudziestego siódmego lipca. Otworzyłem ją w połowie września, czyli po siedmiu tygodniach, i to nie dlatego, że nagle zmądrzałem, tylko dlatego, że ktoś zadał mi pytanie, na które nie umiałem odpowiedzieć. Sprzedaję narzędzie, którego ten przepis dotyczy. Siedem tygodni to o siedem tygodni za długo.

Zrób dziś jedną rzecz, zajmie minutę. Wejdź na swój zawodowy profil, spójrz na zdjęcie i odpowiedz sobie uczciwie, skąd ono jest. Jeżeli jest z generatora, dopisz jedno zdanie w opisie — „portret wygenerowany przez AI" w zupełności wystarczy, nikt nie oczekuje od Ciebie wypracowania. Jeżeli nie jest, nie rób nic. A jeżeli nie pamiętasz, to znaczy, że to zdjęcie wisi tam za długo i masz większy problem niż ustawa.

Profilówka oznacza każde zdjęcie, które wypuszcza, i robiła to, zanim ktokolwiek mógł ją o to zapytać.

Czego i Tobie życzę.

Zdjęcie, do którego nie trzeba się tłumaczyć

Wgrywasz kilkanaście selfie, dostajesz komplet portretów w kilku stylach. Bez fotografa i bez wychodzenia z domu.