Na ekranie drgają rzęski. Nie te nad okiem, tylko mikroskopijne włoski, które wyściełają drogi oddechowe i wymiatają z nich śluz razem z tym, czym oddychamy. Te należą do dziecka z rzadką chorobą, w której rzęski pracują źle. Obraz jest powiększony sto razy. Kolorowe kształty falują jak łan zboża na wietrze.
Nikon przyznaje temu filmowi pierwsze miejsce w swoim konkursie Small World in Motion, na filmy spod mikroskopu. Nagroda jest warta, jak podaje australijska telewizja ABC, trzy tysiące dolarów. Autor, Ning Xu, był wtedy badaczem na pekińskim Uniwersytecie Tsinghua.
Kilka dni później odzywają się ludzie, którzy na rzęski patrzą zawodowo. Że jądra komórek nie wyglądają jak jądra. Że rzęski biorą się znikąd i nie mają takich rozmiarów, jakie mają naprawdę. Mikroskopiści publikują list otwarty z prośbą, żeby zwycięską pracę sprawdził ktoś z zewnątrz. Nikon ponownie ocenia film.
Dziewiątego października 2026 roku Nikon odbiera Xu pierwsze miejsce. Film, jak napisano w oświadczeniu, nie spełniał zasad konkursu dotyczących generatywnej sztucznej inteligencji. Pierwsze miejsce przechodzi na film, który wcześniej był drugi.
Autor wiedział, co miało tam być. Fachowiec wiedział, co tam bywa
Cóż. Xu się tłumaczył. Jak podało ABC, komputerowo przetworzył obszary pod rzęskami po to, żeby „poprawić prezentację”, a nie żeby odtwarzać anatomię. Zaprzeczał, żeby sztuczna inteligencja wygenerowała same rzęski albo ich ruch. Według relacji portalu Gizmodo pisał, że film zaczął się od prawdziwego nagrania z badań, a generatywnej sztucznej inteligencji użył dopiero przy obróbce. Nikon zaznaczył, że jego decyzja nie jest oceną reputacji, dorobku naukowego ani zamiarów autora.
Wierzę mu. I to mnie martwi bardziej, niż gdyby kłamał.
Nie wiem, co działo się w jego głowie. Podejrzewam coś prostego. Ten, kto poprawia, zna swój materiał na pamięć. Wie, co miało tam być, więc to widzi, nawet kiedy na ekranie tego nie ma. Xu wiedział, jak wyglądały jego rzęski przed obróbką — i być może właśnie ta wiedza zasłoniła mu to, co dorobiła maszyna.
Fachowiec tej wiedzy nie ma. Wie tylko, jak wyglądają rzęski, bo oglądał je przez lata. Patrzy na film i coś mu się nie zgadza. Nie od razu wie co, ale wie, że tak nie wygląda nic, co widział pod mikroskopem. Potem zaczyna szukać.
Nikon zakaz miał. Zabrakło tylko tego, żeby autor sam rozpoznał, kiedy go łamie. Organizatorzy zapowiedzieli, że przed kolejnymi edycjami przejrzą zasady i sposób oceniania prac.
Fachowcy od Twojej twarzy siedzą przy biurku obok
Generator też poprawia prezentację: wygładzi skórę, wyrówna światło, doda oczom trochę blasku, ujmie cienia pod nimi. A Ty patrzysz na wynik tak jak Xu na swój film. Znasz swoją twarz od środka i dopowiadasz ją sobie na każdym ujęciu. Widzisz siebie, bo wiesz, że to Ty.
A kto jest fachowcem od Twojej twarzy? Nie rekruter, który zobaczy Cię pierwszy raz. On porówna zdjęcie z człowiekiem dopiero na spotkaniu. Fachowcy siedzą bliżej: koleżanka z biurka obok, szef, z którym jeździsz do klientów, ktoś, kto widzi Cię rano, zanim się wyśpisz. Oni patrzą na Twoją twarz codziennie, tak jak mikroskopiści na rzęski. I tak jak oni od razu poczują, że coś się nie zgadza, nawet jeśli nie będą umieli powiedzieć co.
Tylko że oni nie napiszą listu otwartego. Uśmiechną się, powiedzą „ładne” i pomyślą swoje.
Mikroskopiści, podejrzewam, niewiele ryzykowali, pisząc swój list. Xu był dla nich obcym człowiekiem z drugiego końca świata. Koleżanka z biurka obok ryzykuje dobrą atmosferę na resztę roku. Więc milczy, a Ty bierzesz to milczenie za zgodę.
A Ty ile razy powiedziałeś „ładne”, drogi czytelniku? Ktoś pokazuje Ci nowe zdjęcie, widzisz, że to nie do końca on, i co masz powiedzieć?
Gdzie przy twarzy kończy się poprawianie, rozpisałem trzy dni temu w tekście „LinkedIn nie pyta, czy zdjęcie jest z AI. Pyta, czy to ty”. Ale tamtą listę robisz sam, a sam jesteś za blisko, tak jak Xu był za blisko swoich rzęsek. Moje narzędzie też poprawia prezentację, bo po to istnieje. Właśnie dlatego ostatnie słowo nie powinno należeć ani do niego, ani do Ciebie.
AIDaj fachowcowi minutę ciszy
Zanim wrzucisz nowe zdjęcie, wyślij je jednej osobie, która widzi Cię prawie codziennie. Bez żadnego komentarza. Nie pytaj o nic. Poczekaj, co napisze pierwsze.
Jeśli napisze „ładne”, zapytaj drugi raz: a co tu jest inaczej niż we wtorek? Jeśli wskaże palcem, wybierz ujęcie, na którym tego nie ma, albo zostań przy starym zdjęciu, dopóki nie znajdziesz lepszego.
Xu miał fachowców dopiero po ogłoszeniu wyników. Ty możesz ich mieć przed.
Czego i Tobie życzę.