Gosia widziała ten obrazek, który krążył kiedyś po grupie znajomych — kolega wrzucił swoje „zawodowe zdjęcie z AI" i na powiększeniu było widać, że jedno ucho jest o centymetr wyżej niż drugie, a guzik u koszuli topi się z drugim guzikiem w jedną plamę. Śmiali się z tego przez tydzień.
Teraz Gosia sama potrzebuje zdjęcia profilowego i o dwudziestej wpisuje w wyszukiwarkę „zdjęcie profilowe ai opinie". Nie szuka ceny. Nie szuka instrukcji. Szuka dowodu, że nie skończy jak kolega z uchem.
Drogi czytelniku, jeżeli szukałeś tej samej frazy, szukałeś dokładnie tego samego dowodu. I to jest uczciwe pytanie, bo dwa lata temu ten strach był w pełni uzasadniony.
To nie jest już ten sam mechanizm co dwa lata temu
Pierwsze generatory zdjęć AI robiły jedną rzecz: brały opis słowny — „mężczyzna w garniturze, lat trzydzieści pięć" — i wymyślały twarz od zera. Wychodziła twarz nikogo. Ładna czasem, ale nie Twoja, i stąd te historie o uszach i guzikach, bo model nie miał pojęcia, jak wygląda konkretny człowiek, tylko zgadywał z opisu.
Mechanizm, na którym stoi dzisiejsze zdjęcie profilowe AI, działa inaczej. Wgrywasz kilkanaście własnych selfie, model uczy się przez chwilę Twoich rysów — dokładnie Twojego nosa, Twoich oczu, kształtu twarzy — a dopiero potem generuje portrety w różnych stylizacjach na bazie tego, czego się o Tobie nauczył. Nazywa się to douczaniem metodą LoRA — technikę opisali w 2021 roku badacze Microsoftu (Hu i współautorzy, „LoRA: Low-Rank Adaptation of Large Language Models"), a od tamtej pory stała się standardem w personalizacji modeli obrazu. To nie jest twarz wygenerowana z opisu. To jest Twoja twarz, przeniesiona w inne światło, ubranie i tło.
Selfie
AIBłędy, o których śmiała się grupa Gosi, wciąż się zdarzają — pisałem już o tym, że nawet z czterdziestu wygenerowanych zdjęć kilka zawsze wychodzi nie tak. Różnica jest w tym, że dziś to jest wyjątek do odrzucenia, nie reguła, z którą musisz się pogodzić.
Przykłady, nie zapewnienia
Nie proś nikogo o opinię, jeśli chcesz się przekonać — sam pisałem gdzie indziej, że opinie ludzi mówią więcej o nich niż o narzędziu. Zamiast czytać zapewnienia, obejrzyj galerię przykładów z prawdziwych sesji i sprawdź sam, czy zatrzymałbyś wzrok na którymś dłużej niż na sekundę.
To jest jedyny test, którego nie da się zmanipulować przymiotnikiem.
Opinię w internecie da się napisać w pięć minut, niezależnie od tego, czy ktoś w ogóle użył narzędzia. Zdjęcie da się tylko pokazać albo nie pokazać. Jeżeli firma woli zbierać gwiazdki, niż pokazać rezultaty, to samo w sobie jest odpowiedzią na pytanie, którego szukasz.
Gwarancja jest ceną, którą ktoś płaci za własną pomyłkę
Jest jeszcze jeden dowód, tańszy w sprawdzeniu niż wszystkie opinie razem: to, co sprzedający traci, kiedy się nie udaje.
Opinia nie kosztuje nic. Zapewnienie nie kosztuje nic. Gwarancja zwrotu kosztuje dokładnie tyle, ilu jest niezadowolonych — i płaci ją ten, kto ją wystawił. Dlatego to nie jest gest dobrej woli, tylko zakład o własny produkt. Kto wie, że odbije się od niego co trzeci klient, czternastu dni na zwrot nie wystawi, bo by na tym nie wyszedł. Kto wie, że co pięćdziesiąty — wystawi je i prześpi noc.
Więc zamiast liczyć gwiazdki, przeczytaj warunki. Ile dni. Co trzeba udowodnić, żeby skorzystać. I czy pieniądze wracają w całości, czy jako kredyt do wydania u tego samego sprzedającego — bo to drugie nie jest zwrotem, tylko przywiązaniem.
Ten test robi się w dwie minuty, przed wydaniem złotówki, u kogokolwiek — fotografa, narzędzia, studia. W Profilówce jest czternaście dni od wydania zdjęć, weryfikacja zgłoszenia po drodze i zwrot pełnej kwoty tą samą metodą płatności; sprawdź, co ma reszta rynku, i porównaj sam.
Ile czasu zeszło Ci już na czytaniu opinii
A teraz do Ciebie. Ile czasu już spędziłeś, czytając opinie o zdjęciach profilowych AI, zamiast po prostu obejrzeć dziesięć przykładów i zdecydować na własnych oczach?
Jeżeli odpowiedź brzmi „sporo" — to nie jest ostrożność. To jest ten sam mechanizm co odkładanie zdjęcia do CV o kolejny tydzień, tylko w innym przebraniu.
Też się bałem, że to będzie plastikowe
Kiedy zobaczyłem pierwsze wygenerowane zdjęcie swojej twarzy, szukałem błędu przez pełną minutę, zanim uwierzyłem, że to naprawdę ja, tylko w garniturze, którego nigdy nie mam czasu kupić. Nie dlatego, że jestem próżny. Dlatego, że tyle razy widziałem cudze nieudane próby, że założyłem z góry, że moja też taka będzie.
Nie była. Ale nie uwierzyłem w to na słowo nikogo — uwierzyłem, kiedy sam to zobaczyłem.
Zrób to samo. Zanim zapytasz kogokolwiek o opinię, obejrzyj przykłady i sprawdź jak wygląda zdjęcie profilowe AI na prawdziwych ludziach, nie na obrazku, którym ktoś kiedyś się z Ciebie naśmiewał.
Czego i Tobie życzę.
Najczęstsze pytania
- Jak działa zdjęcie profilowe AI?
- Model jest douczany metodą LoRA na Twoich własnych selfie, nie generuje twarzy z opisu tekstowego. Dlatego wynik przypomina Ciebie, w innym świetle i stroju, a nie przypadkową wygenerowaną osobę.
- Czy da się poznać, że zdjęcie profilowe jest z AI?
- Coraz trudniej gołym okiem, bo modele robią się dokładniejsze. Więcej o tym, co na ten temat mówi prawo i znakowanie plików, piszę w osobnym artykule o AI Act.
- Gdzie zobaczyć przykłady zdjęć profilowych AI przed zakupem?
- W galerii przykładów z prawdziwych sesji — to jedyny test, którego nie da się zmanipulować przymiotnikiem w opisie ani gwiazdką w opinii.